Moja lista blogów

poniedziałek, 29 września 2014

7 tydzień

Nasze dzieciątko ma 7 tygodni!!!
Zaczyna przypominać już troszkę ludzką istotę :-) Nadal ma ogonek, który jest przedłużeniem kości ogonowej, ale z biegiem czasu będzie on zanikał. Widoczne są już naczynia krwionośne naszego dzidziusia. Powoli zaczyna formować się jego twarzyczka :-) Po obu stronach głowy pojawiły się ciemne plamki, z których wykształcą się piękne oczka. Są też dwie dziurki, zaczątki noska. U dzidziusia pojawiła się trzustka oraz wyrostek robaczkowy. Rozwijają się półkule mózgowe. Zaczyna rosnąć pierwotna część rdzenia kręgowego - cewa nerwowa. Serce dzidziusia bije z szybkością 140-160 uderzeń na minutę!
Niesamowicie piękne uczucie wiedzieć, że ono jest we mnie, że rośnie, rozwija się. Mamy przeogromne szczęście mogąc tego doświadczyć.
A nas ogarnęło planowanie. Jak poinformujemy rodziny i naszego panicza. Co jeszcze musimy zrobić, wyremontować, kupić. Myślę, że to takie typowe rozterki dla wszystkich przyszłych rodziców. Póki co temat omijam w pracy...na to jeszcze gotowa nie jestem. Potrzebuję więcej siły i odwagi.
Jutro pierwsza wizyta u lekarza, już nie mogę się doczekać!

piątek, 26 września 2014

Objawy

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że jestem w 6 tygodniu ciąży! :-)
Czuję się naprawdę wspaniale, póki co uciążliwe objawy ciąży mnie omijają. Mdłości ( odpukać ) nie mam, samopoczucie całkiem dobre, energia też w miarę ok. O 5 rano wstaje mi się całkiem fajnie, tylko wieczorem szybciej czuję się zmęczona. Przed wczoraj zaczęły bolec mnie dziąsła :-( okazało się, że to powszechna ciążowa dolegliwość, o czym przyznam się szczerze nie miałam pojęcia. Moje obrzęknięte, zaczerwienione i bolące dziąsła krwawią podczas szczotkowania. Fachowo nazywa się to zapaleniem dziąseł. Ten stan zapalny spowodowany jest wyższym poziomem progesteronu, który sprawia, że dziąsła są bardziej podatne na działanie bakterii, a także zwiększonym przepływem krwi do jamy ustnej. Co robić ? póki co dbam niezwykle dokładnie o higienę jamy ustnej. We wtorek wizyta u pani doktor, więc zapytam co jeszcze może pomóc  moim dziąsłom, a nie zaszkodzić dzidziusiowi.

A może ktoś z Was ma jakieś dobre rady?

Pozdrawiam A.

wtorek, 23 września 2014

Najpiękniejszy z dni...

20 wrzesień 2014 r. - sobota godzina 8 z minutami...
I już nigdy nic nie będzie takie samo...
Od tego momentu zmienia się całe NASZE życie...
I kocham to, i płacze ze szczęścia!!!

poniedziałek, 8 września 2014

Z cyklu kulinarna sobota.

Wolna sobota więc mogę się spełniać jako przykładna żona i matka :) W naszym menu dzisiaj gołąbki! Śmiało mogę powiedzieć, że gołąbki w moim wykonaniu to u nas rzadkość. Jakoś na co dzień nie bardzo mam czas i ochotę na przyrządzanie takich właśnie dań. 
Przepis oczywiście od mojej mamy :-) napiszę go poniżej chociaż ja, dzisiaj troszeczkę go zmodyfikowałam.

GOŁĄBKI 

Potrzebujemy: główkę kapusty, mięsko ( najlepiej łopatka oraz świeży boczek ), ryż - 3 torebki, jajko.

W główce kapusty wykrawamy głąb, całą wkładamy do garnka z wodą. Wodę doprawiamy vegetą i gotujemy. Po około 10 - 15 minutach sprawdzamy, czy liście swobodnie odchodzą już od kapusty. Wyciągamy je do ostudzenia.
Mięsko kroimy w kostkę, doprawiamy solą, pieprzem, podsmażamy z cebulką, a po ostygnięciu mielimy. Do zmielonego mięska dodajemy ugotowany ryż, jajko i doprawiamy do smaku. 
Gotowy farsz nakładamy na liście kapusty, które następnie zawijamy. Tak przygotowane gołąbki ciasno układamy w zwykłym garnku bądź w garnku na parę. Jeżeli dusimy gołąbki w zwykłym garnku ja zawsze na dno daję głęboki talerz odwrócony dnem do góry, dolewam wody doprawionej vegetą, a na górę układam ciasno gołąbki. 
No i w zasadzie gotowe :)

Moja dzisiejsza modyfikacja polegała na tym ,że w lodówce miałam tylko gotowe zmielone mięsko, więc właśnie takiego użyłam do moich gołąbków :)
Całość polałam oczywiście sosikiem pomidorowym.
Pyszne były :-)

Smacznego A.


środa, 3 września 2014

Czas do szkoły!

No i troszkę się wydarzyło w czasie, kiedy mnie tutaj nie było. 
Znowu powróciły dość poważne rozmowy o mojej ciąży. Mój kochany nieślubny powiedział, że on jest gotowy, ostateczna decyzja należy do mnie. To ja muszę określić, czy to jest ten czas.....i chodzi oczywiście o moją pracę. I jest tak, że w jeden dzień jestem zdecydowana tak na 1000 %, a już w następny troszkę się waham...jak będzie ostatecznie czas pokaże.
A że uzależniona jestem od czytania wszelkich informacji dotyczących ciąży i narodzin postanowiłam spisywać te wszystkie ważne informacje i porady, które mogą mi z czasem ulecieć z głowy, a bardzo bym tego nie chciała. Pewnie będę je tutaj przenosić, a nóż przydadzą się nie tylko mi...:-)

A tak z codzienności to szczęśliwa jestem niezmiernie, że udało nam się być na Męskim Graniu ! Cóż za wspaniała inicjatywa!!! cudowna impreza!!! tym bardziej czułam się tam wyjątkowo, że to pierwsze MG razem z moim kochanym nieślubnym. I było wyjątkowo! oprócz panującej atmosfery, muzyki, wykonawców wspaniała była dla mnie Jego obecność. Czy macie tak, że czujecie się dumni, że jest obok Wasz facet? ja tak własnie mam! czuję się wyjątkową szczęściarą!!! i kocham szaleńczo!!!
"Elektryczny" - wyk. Podsiadło i Brodka.

https://www.youtube.com/watch?v=mQs9TScZulk

Fajnie się słucha prawda???


No a moje szczęście, kochany panicz rozpoczął rok szkolny. Ach jaki był szczęśliwy i zadowolony! co dziwne nie mógł się doczekać pójścia do szkoły ;-) Wczoraj pierwsze zadanie odrobione z kochanym nieślubnym. Temu zawsze towarzyszy ciekawa, a zarazem nerwowa dyskusja obu moich Panów ;-) ale docierają się i w tym temacie.

Dopadł mnie wczoraj tak zwany przeze mnie "dzień beznadziejności".
Łzy się same lały z oczu nie wiedzieć dlaczego. Ogarnia mnie czasem takie poczucie całkowitej bezradności! Macie też tak?
Staram się być dobrą matką, prawie żoną, gospodynią domową, pracownicą, kobietą a nawet powiem więcej staram się być dobrym człowiekiem, a to życie wciąż i wciąż daje mi w kość ! Mój kochany nieślubny powtarza wtedy, że wszystko jest nieważne. Nieważne są pieniądze, nowy samochód, wczasy, rzeczy przyziemne itd. WAŻNE jest to, że mamy siebie...
I wiem, że ma całkowitą rację!!! ale w te "dni beznadziejności" nie dociera to do mnie zupełnie. Jestem ogromną szczęściarą mając przy sobie dwóch wspaniałych mężczyzn! mam kochających rodziców, którzy nie raz, nie dwa ratowali mnie z opresji, rodzeństwo, na które zawsze i wszędzie mogę liczyć, prawie teściów, którzy zaakceptowali mnie i mojego panicza i przyjęli nas do swojej rodziny, przyjaciół, którzy zawsze potrafią wywołać uśmiech na twarzy :-) No i muszę tu wymienić Daniela, który jest przyjacielem od 30 lat!!! Dziękuję :-) nie ma piękniejszej przyjaźni, niż ta nasza właśnie. Zawsze szczera, zawsze oddana, zawsze piękna...
Jest też Asia, przyjaciółka od liceum. i tak już ponad 10 lat jesteśmy razem w naszych smutkach i radościach.

Można chcieć czegoś więcej? zdecydowanie nie!!! Więc mówię precz!!! dniom beznadziejności.

Pozdrawiam A. 
 

sobota, 23 sierpnia 2014

Kulinarna sobota

Na naszym stole dzisiaj babka piaskowa :)
Przepis bardzo prosty, a wykonanie bardzo szybkie :)

Potrzebujemy :

4 jajka
150 g. mąki pszennej
75 g. maki ziemniaczanej
200 g. masła
180 g. cukru
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:


Cukier i jajka ubijamy na puszystą masę. W międzyczasie rozpuszczamy masło. Do ubitych jajek dosypujemy wymieszane mąki oraz proszek do pieczenia. Wszystko razem miksujemy, na koniec dolewamy ciepłe, rozpuszczone masło i miksujemy jeszcze chwilkę. Formę do babki natłuszczamy i posypujemy bułką tartą. Przelewamy ciasto do formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180ºC, pieczemy około 40 minut. Przed podaniem polewamy babkę lukrem lub posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego :-)


Miłej soboty A.

Dlaczego blog?

Wciąż zastanawiam się dlaczego powstał ten blog? 
Dlaczego czuję potrzebę napisania tego wszystkiego co na co dzień siedzi w mojej głowie? 
Dla kogo jest ten blog? 
Czy znajdzie się kiedyś ktoś zainteresowany tym co pisze? 
Pytań rodzi się wiele, ja jednak czuje taką potrzebę i ją spełniam. Chce zamieszczać tutaj wszystkie te piękne chwile, które tak łatwo wypadają nam z pamięci. A przecież warto pamiętać i wspominać! Jak pięknie byłoby teraz wrócić do czasów kiedy nasz panicz się urodził....to był dla mnie jako młodej i zupełnie niedoświadczonej mamy wyjątkowy czas, magiczny, a jednocześnie tak bardzo smutny...Radość z bycia mamą, radość z posiadania maluszka ciągle przysłaniał mi brak miłości i wsparcia ze strony ojca biologicznego. Nie chce tego wspominać, wykreślam złe chwile i wspominam tylko te NASZE, szczęśliwe, radosne!!! Moje dziecko, i tu nie odkrywam Ameryki, to największe szczęście jakie mogło mi się przytrafić. Wierzę mocno, iż mimo wszystkich przeciwności jakie nas w życiu spotkały nasz panicz będzie swoje dzieciństwo wspominał pozytywnie. Nie wrócę teraz do przeszłości, aby wszystkie NASZE miłe chwile zapisać i kiedyś mu je przekazać w postaci tego bloga. Nie wrócę teraz do jego pierwszych kroków, pierwszego ząbka, pierwszego słowa, każdego uśmiechu, płaczu itd. Ale zaczęłam teraz i zapisze tutaj wiele wspaniałych momentów, może nawet i te smutne także, a kiedyś tu wrócimy już w trójkę: nasz panicz, mój nieślubny i ja...a kto wie kto jeszcze....










piątek, 22 sierpnia 2014

Przegląd tygodnia

Krótki przegląd pracowitego tygodnia. 
Tak więc we wtorek po powrocie z pracy czekało na mnie 10 kg zielonych ogóreczków :-) zakasałam rękawy i tak oto powstały korniszonki i kiszone, które zimową porą uwielbiamy (oprócz naszego panicza, ale on do warzyw ma awersje :-( ). 
Tak z rozpędu posiekałam jeszcze koperek, zerwałam lubczyk i miętę z mojego mini przydomowego ogródka wszystko wylądowało w pojemniczkach a następnie w zamrażarce! Zimową porą poczujemy choć odrobinę letniego powiewu... Trochę mięty zasuszyłam, jest doskonała do zaparzenia w przypadku kłopotów żołądkowych. Tę mrożoną dodaje zimą do wody z cytryną, albo stosuje jako ozdobę do deserów. Środa zaowocowała pyszną obiadokolacją :) wykorzystałam to, co aktualnie znajdowało się w lodówce i wyszło całkiem smacznie. A gotowanie dla moich chłopców to czysta przyjemność. Bycie panią domu dla nich jest urocze...




No dobra wystarczy, może dodam jeszcze, że w pracy nadrobiłam wszelkie zaległości!!!(fanfary) i lubię ten stan :-) kiedy czuję się spełniona i potrzebna. 
Przede mną jeszcze zaprawianie papryczki. Troszkę się spóźniłam z dżemami z wiśni ( a są cudowne!!!) i pewnie w tym roku obejdziemy się smakiem :-(

A Wy robicie jakieś przetwory na zimę? czy w czasach kiedy półki uginają się od towaru ma to jeszcze sens?

Pozdrawiam A.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Postanowienie

Otóż postanowienie dotyczy naszego skromnego rodzinnego budżetu. Temat pieniędzy i oszczędności to temat nie mający końca. Co miesiąc zastanawiam się gdzie podziewają się te nasze bądź co bądź ciężko zarobione pieniążki.
Na blogu, który czytam w ostatnim czasie, i który zachwyca mnie codziennie bardziej - http://www.kantorekkatjuszki.pl/ - właścicielka zainspirowała mnie do stworzenia zeszytu wydatków. Przedstawiłam plan mojemu nieślubnemu, a on o dziwo przyjął pomysł z zadowoleniem! Tak więc ruszamy od 1 września.
Cel: zbieranie wszystkich paragonów, nawet tych najmniejszych i wpisywanie ich wartości do zeszytu wydatków. Może to pomoże nam określić na co wydajemy najwięcej, z czego warto zrezygnować, na co wydajemy zdecydowanie za dużo, bez czego bez problemu udało by się przeżyć.
Czy się uda? zobaczymy. Warto spróbować.
A na kantorek Katjuszki serdecznie Was zapraszam, to naprawdę wyjątkowe miejsce.

Po biwakowe wspomnienia ;-)


NIEDZICA


I tak Nasz wyjazd pod namiot okazał się strzałem w dziesiątkę!!!
Fantastyczny wypoczynek, zupełnie bez stresu, bez pośpiechu, bez jakichkolwiek zmartwień. Tylko My, namiot i przyroda... Nikt i nic nas nie obchodziło, byliśmy wolni i szczęśliwi :-) Nasz kochany panicz również załapał bakcyla, więc tym bardziej czuję się szczęśliwa :-) W planach kolejny wyjazd...
Niedzica jak również Czorsztyn to bardzo urokliwe okolice. Uwielbiamy zamki, więc i te, które się tam znajdują przypadły nam do gustu.
Z ruin zamku w Czorsztynie roztacza się piękna panorama na Zbiornik Czorsztyński, Pieniny i Tatry. Cieszy mnie możliwość zwiedzania ruin i wyobrażania sobie tego, co było tutaj w dawnych czasach. Ileż te zniszczone mury mogłyby nam opowiedzieć ciekawych spraw z przeszłości...
Po przeciwległej stronie nad skarpą jeziora wznosi się średniowieczny zamek w Niedzicy. Zapewne pamiętacie kultowy serial lat siedemdziesiątych pt. " Wakacje z duchami", to właśnie w zamku w Niedzicy rozgrywała się większość scen. Nasz podziw przykuła niewątpliwie 40 metrowa studnia na małym dziedzińcu. Ciężko sobie wyobrazić w jaki sposób w tamtych czasach została wydrążona. A i krążące o niej historie są całkiem ciekawe.
Polecam oba zamki, są niewątpliwą atrakcją zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

NASZE POLE NAMIOTOWE :-)
Okazuje się, że nawet wśród głazów można odnaleźć serce...
Ale tak właśnie jest, kiedy otaczają nas ludzie, których kochamy nad wszystko!, bez których codzienność nie byłaby tak wyjątkowa!, bez których nie wstawałoby codziennie słońce!!! Kocham! Kocham mojego panicza i nieślubnego NAD ŻYCIE!






piątek, 1 sierpnia 2014

Wybieramy się na biwak!

Żeby zapewnić wakacyjne atrakcje naszemu kochanemu paniczowi postanowiliśmy wybrać się na biwak! To nie tylko Jego pierwszy biwak w życiu, ale szczerze mówiąc nasz również.

Jak się do tego przygotować?

Co zabrać?

Jest niewielki namiot, taki 3 - osobowy, mam nadzieje, że wystarczy.

Jest mała butla gazowa, więc gorąca kawka i herbatka będzie :-) 
Śpiwory, karimaty, poduszeczki - obecne! Według mnie konieczne będą jeszcze kocyki, więc i te zabierzemy.
Rozkładane krzesełka są, stolik rozkładany pożyczymy od przyszłej teściowej. Plastikowe naczynia - kubeczki, talerzyki, sztućce, miseczki są - i te sprawiają mi najwięcej radości mają takie żywe i piękne kolory!!! mogłabym je kupować bez końca! hmm cudo...





Przydałby się grill turystyczny, ale z drugiej strony usmażona nad ogniskiem na patyczku kiełbaska smakuje o niebo lepiej niż ta z grilla, więc zabierzemy nasze szpikulce do pieczenia kiełbasek właśnie na ognisku.


Dodatkowo zabierzemy:

  • przybory toaletowe (szczoteczka, pasta do zębów, mydło, papier toaletowy, mokre chusteczki, chusteczki higieniczne  itp.)
  • niezbędnik, czyli : scyzoryk, otwieracz, igła z nitką itp.
  • długopis oraz mój zapiśnik, a nóż konieczne będzie zanotowanie ważnej sprawy ;)
  • książki, przydadzą się w chwili relaksu przy porannej kawce
  • zapałki
  • latarka
  • zapas wody - weźmiemy kilka litrowych wód niegazowanych
  • apteczka (plastry, woda utleniona, rękawiczki lateksowe, gazy i kompresy jałowe)
  • preparat na komary obowiązkowo!
  • fenistil na ewentualne ukąszenia
  • tabletki przeciwbólowe, syropek na gorączkę, na biegunkę.
  • worki na śmieci
  • nożyczki
  • deseczka do krojenia, nóż
  • węgiel / brykiet, rozpałka do grilla
  • folia aluminiowa, papierowe ręczniki
  • plastikowe woreczki lub pojemniki do przechowywania żywności
  • przydział jedzenia - to hasło bardzo mi się podoba :) takie biwakowe, harcerskie!
a co do jedzenia?
  • kawa, herbata
  • cukier, sól
  • pieczywo
  • "zapuszkowane" jedzenie, paszteciki, konserwy mięsne itp. :)
  • pieprz, przyprawy
  • ketchup, musztarda lub inne sosy
  • owoce, warzywa
  • coś do picia oprócz wody
  • ciasteczka najlepiej kruche
  • krążki ryżowe na chwile słabości
  • ciasto drożdżowe, które osobiście upiekę!!! jest tak idealne, że mogę zgrzeszyć nie jeden raz mając go pod ręką ;-)


Czy to już wszystko? hmm...chyba tak.
Mam nadzieje, że biwakowa przygoda przypadnie nam do gustu i wrócimy z wyjazdu szczęśliwi, napełnieni pozytywną energią, przesiąknięci pięknem natury...i gotowi tę przygodę powtórzyć!



"Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie,
musi nauczyć się obcowania z przyrodą,
bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji"...
Jan Paweł II

    czwartek, 31 lipca 2014

    Zdjęciowo

    Taka dzisiaj smutna i ponura aura pogodowa, więc pocieszam sobie oko zdjęciami, które udało mi się zrobić na mojej działce :-)

    
    Piękny!!!

    
    Sielsko...


     Życzę WSZYSTKIM miłego i radosnego dnia :-)

    środa, 30 lipca 2014

    Przygotowania...

    Faktem jest, iż decyzję o ponownym byciu mamą musiałam przełożyć na później, ale tak sobie pomyślałam ( w ramach pozytywnego myślenia :-) ), że mogę przecież czerpać radość z przygotowań do ciąży! i to nie dopiero za rok, ale teraz właśnie. Czy nie będzie rozsądnie porządnie przygotować się do tego jakże wyjątkowego wydarzenia?
    Od czego zacząć? czytam przeróżne poradniki, porady, doświadczenia innych mam, czy dziewczyn, które się starają. Z racji tego, że mam sporo czasu powinnam zacząć od kondycji fizycznej :-( temat dla mnie najgorszy...moja pięta achillesowa.
    Na kwas foliowy jest za wcześnie, omega 3 biorę cały czas, dentysta - no cóż obiecuje, że umówię się na przegląd z wielkim strachem w oczach! Badania na antyciała na choroby typu różyczka, toksoplazmoza czy ospa wietrzna wykonam obowiązkowo. Do lekarza chodzę systematycznie. To chyba nie jest najgorzej z tymi moimi przygotowaniami.

    Jak przygotować się kondycyjnie do bycia mamą?
    Macie jakieś ciekawe propozycje?

    Kilka ważnych informacji, które wzięłam sobie do serca:
    1. Na pewno im lepszą kondycję ma się przed zajściem w ciążę, tym łatwiej po urodzeniu wrócić do formy.
    2. Na pewno warto zadbać przed zajściem w ciąże o prawidłową wagę ciała. Niedowaga jest przyczyną niedoboru witamin, minerałów oraz zaburza naszą równowagę hormonalną. Może nawet doprowadzić do zatrzymania owulacji, ale to są już skrajne przypadki niedowagi.
    3. Nadwaga z kolei jest przyczyną cukrzycy i nadciśnienia. Może spowodować przedwczesny poród.
    Dlatego warto wdrożyć w swoje codzienne życie jakąkolwiek formę aktywności fizycznej. Myślę, że jednym z lepszych sposobów jest bieganie.
    Co nam daje?
    dlaczego warto ?
    a może biegacie i możecie sami przekazać mi same pozytywy w tym temacie?

    Ja znalazłam kilka aspektów dzięki którym zastanawianie się czy zacząć biegać nie ma zupełnie sensu. Po prostu trzeba zacząć !


    1. Regularne bieganie dotlenia nasz mózg. Eksplozje pomysłów, jakich do tej pory nie doświadczyliśmy, zaczną się pojawiać w momencie, gdy podczas biegu przestaniemy myśleć o tym, że biegniemy. Moment, w którym bieganie stanie się dla nas naturalne, będzie niebywałym przełomem.
    2. Regularne bieganie nauczy nas gospodarowania czasem. Mówimy, że dzień wydaje się przykrótki to oczywiście tylko nasze złudzenie. Wymówka – nie mam czasu – jest dla słabych i niezdyscyplinowanych. Jeżeli faktycznie chcemy coś osiągnąć, to nie ma zmiłuj – musimy to zaplanować, a jeśli już siadamy do tygodniowego rozkładu zajęć – wrzucamy do niego 3-4 razy godzinę biegania.
    3. Regularne bieganie zmienia nasz punkt widzenia. Nagle problem przestaje być problemem. Gdy pozbywamy się emocjonalnego ładunku, środek ciężkości problemowego zagadnienia całkowicie zmienia swoje położenie. Już to widzimy, już to dostrzegamy, już możemy sobie z tym poradzić!
    4. Regularne bieganie uczyni nas wzorem do naśladowania. Nie tylko my będziemy z siebie dumni. Dumne będą nasze dzieci, żony, mężowie, rodziny, a to najlepszy sposób na zarażanie ich pasją . Od tego już tylko krok ku temu, aby razem spędzać więcej czasu, bo bieganie daje tę sposobność. Najpierw wspólne treningi, później wspólne wyjazdy na zawody, wspólne tematy do rozmowy – krótko – bieganie zbliża!
    5. Regularne bieganie zapewni nam premię. Premię w postaci przedłużonego życia. Życia bez krępujących sytuacji, niemożności zawiązania sobie butów, czy wejścia na własnych nogach na 4 piętro.
    6. Regularne bieganie przeciwdziała depresji. Pozytywnie oddziałuje na naszą  inteligencję, nasze poczucie własnej wartości, umiejętność podejmowania trafnych i dobrych decyzji.
    Brzmi fantastycznie, chyba wydrukuje dużą kartkę, przykleję w widocznym miejscu, żeby codziennie przeczytać i zmobilizować się do działania!
    No to jak? biegamy....???

    "„Moment wyjścia z domu jest często najtrudniejszą częścią treningu biegacza"

    środa, 23 lipca 2014

    Kwestia małego człowieczka

    Pisałam Wam kochani, że marzę ( wciąż o czymś marzę ) o tym, aby w naszej Rodzinie pojawił się nowy, mały człowieczek! Trwały już nawet drobne przygotowania typu kwas foliowy, badania, zdrowsze odżywianie w celu uzupełnienia witamin w organiźmie.

    Otóż mimo moich przygotowań,  a przede wszystkim głębokiej chęci, decyzje te musimy przesunąć na potem, na poźniej... :-(
    Nie dlatego, że się rozmyśliłam, rozmyśliliśmy NIE, tylko dlatego, że nie na mnie kolej w ustalonym w pracy szeregu. Tak , tak jest jakiś niepisany szereg, w którym nie
    bardzo miejsce na dzień dzisiejszy mogę zmienić.
    Poczekam, co się odwlecze to......jak mów stare przysłowie. Choć ciężko oswoić się z tą myślą, troszkę smutno, taki lekki zawód trawi moje serce.

    Dla tych dziewczyn, które na swoją kolej czekać nie muszą, w szeregu stoją jako pierwsze polecam stronę http://ovufriend.pl/, można tam wspaniale poznać swoje ciało i wyznaczyć dni, w których szansa na poczęcie  jest największa. Dla mnie póki co, aplikacja będzie pomagać w  wyznaczaniu dni niepłodnych. Wszystko jasne, czytelne, na każdy dzień cenna rada.  Polecam dla starających się. 
    A ja? no cóż włączam pozytywne myślenie i czekam...

    "Po­zytyw­ne nas­ta­wienie ot­wiera sze­reg no­wych dróg, poz­wa­la przetrwać."

    Niedzielne przemyślenia

    Kochani  od rana zastanawiałam się o czym dzisiaj napisać. Po głowie krąży mi sporo tematów, którymi chce się z Wami podzielić, a które są dla mnie ważne, miłe, pouczające.
    Ta piękna i jakże słoneczna niedziela sama dostarczyła mi wydarzenie, o którym wiedzieć musicie.
    A więc dzisiaj zaliczyliśmy wydarzenie o wdzięcznej nazwie Bieg Po Serce Zbója Szczyrka. Ot miła sportowa impreza organizowana przez władze Szczyrku w pięknej, górskiej scenerii. I zapewne nie byłoby to dla mnie tak ważne gdyby nie cel, który tej imprezie przyświecał.
    Blanka - 6.5 roku życia, pogodna, zdolna, piękna dziewczynka, diagnoza - rak mięsak złośliwy...
    I tak naprawdę nie wymaga to żadnego komentarza. A już z pewnością ja dać go nie potrafię. 
    Zadaje sobie tylko pytanie dlaczego
    Dlaczego takie cierpienie spotyka małe, niewinne stworzenia, które mogłyby szaleć i rozsiewać wszędzie radość! Nie sztuczne uśmiechy, pozornie miłe minki NIE, najbardziej szczere bo dziecięce. Nie ma większej szczerości niż ta płynąca z serca dzieci.  Przykro mi i cholernie smutno, że rodzice muszą się mierzyć z takimi sytuacjami, a nie chce myśleć co czują, kiedy przegrywają... Wielki szacun dla nich za wole walki, za siłę, za odwagę. Chylę czoła!!!
    Trzymam za Nich kciuki i proszę Najwyższego gdziekolwiek jest i kimkolwiek jest o wsparcie dla Blanki, dla Rodziców, dla Rodziny i bliskich.
    Gdziekolwiek jesteś, bądź...

    "Every child comes with the message that God is not yet discouraged of man."

    " Każde dziecko przynosi ze sobą wiadomość, że Bóg się jeszcze nie zniechęcił."

    (Robindranath Tagore)




    piątek, 4 lipca 2014

    O mnie

    A więc i ja zaczynam....
    Przymierzałam się do tego już bardzo długi czas, blogerką w myślach byłam ładnych parę miesięcy.
    I udało się ! Odważyłam się ! 
    Dzielić się tym, co w moim życiu wesołe i smutne, przemyślane i całkowicie spieprzone, poukładane i zawalone, śmieszne i żenujące. Wszystko proste, codzienne ale jakże życiowe !

    Kim jestem?
    Z przodu w latach widnieje już 30. Jestem pracującą mamą niebieskookiego panicza i zakochaną po uszy w moim nieślubnym konkubiną, jak nazywają mnie lekko uszczypliwie wszyscy, którzy czekają na nasz ślub. Swoją drogą kto wymyślił tę nazwę? konkubina/konkubent bleee....
    Kocham ich szaleńczo !!!

    Co lubię?
    Lubię być panią domu, lubię urządzać przyjęcia! dodaje mi to dużego kopniaka. Kocham Grecję i wszystkie jej krajobrazy, ale o tym pewnie jeszcze nie raz napisze. Kocham słodycze niestety i film - musical "Mamma Mia" z Meryl Streep i Pierce Brosnan.
    I lubię moją pracę, tak, lubię choć mnie czasami złości i smuci to bez niej dziwnie i pusto. A wieczorami lubię szklaneczkę whisky z colą i lodem hmmm........ i lubię wtulić się w mojego nieślubnego.

    O czym marzę?
    Wciąż o czymś marzę!!! a w mojej głowie jest miliony marzeń, którymi karmię się każdego dnia i są piękne i bardziej i mniej realne. Teraz jednak marzę o tym, aby w naszej małej Rodzinie pojawił się nowy człowieczek......  

    Będzie mi miło jeżeli zostaniesz ze mną na dłużej i zadomowisz się na moim blogu. Jeżeli już jesteś zostaw mały ślad, każdy komentarz mnie z pewnością uskrzydli.

    Wiem, że konkurencja jest gigantyczna! ale ja po prostu chce pisać, bo lubię, bo mam duszę marzycielki, romantyczki. 

    Pozdrawiam
    A.