Moja lista blogów

sobota, 23 sierpnia 2014

Kulinarna sobota

Na naszym stole dzisiaj babka piaskowa :)
Przepis bardzo prosty, a wykonanie bardzo szybkie :)

Potrzebujemy :

4 jajka
150 g. mąki pszennej
75 g. maki ziemniaczanej
200 g. masła
180 g. cukru
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia

Wykonanie:


Cukier i jajka ubijamy na puszystą masę. W międzyczasie rozpuszczamy masło. Do ubitych jajek dosypujemy wymieszane mąki oraz proszek do pieczenia. Wszystko razem miksujemy, na koniec dolewamy ciepłe, rozpuszczone masło i miksujemy jeszcze chwilkę. Formę do babki natłuszczamy i posypujemy bułką tartą. Przelewamy ciasto do formy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180ºC, pieczemy około 40 minut. Przed podaniem polewamy babkę lukrem lub posypujemy cukrem pudrem. 

Smacznego :-)


Miłej soboty A.

Dlaczego blog?

Wciąż zastanawiam się dlaczego powstał ten blog? 
Dlaczego czuję potrzebę napisania tego wszystkiego co na co dzień siedzi w mojej głowie? 
Dla kogo jest ten blog? 
Czy znajdzie się kiedyś ktoś zainteresowany tym co pisze? 
Pytań rodzi się wiele, ja jednak czuje taką potrzebę i ją spełniam. Chce zamieszczać tutaj wszystkie te piękne chwile, które tak łatwo wypadają nam z pamięci. A przecież warto pamiętać i wspominać! Jak pięknie byłoby teraz wrócić do czasów kiedy nasz panicz się urodził....to był dla mnie jako młodej i zupełnie niedoświadczonej mamy wyjątkowy czas, magiczny, a jednocześnie tak bardzo smutny...Radość z bycia mamą, radość z posiadania maluszka ciągle przysłaniał mi brak miłości i wsparcia ze strony ojca biologicznego. Nie chce tego wspominać, wykreślam złe chwile i wspominam tylko te NASZE, szczęśliwe, radosne!!! Moje dziecko, i tu nie odkrywam Ameryki, to największe szczęście jakie mogło mi się przytrafić. Wierzę mocno, iż mimo wszystkich przeciwności jakie nas w życiu spotkały nasz panicz będzie swoje dzieciństwo wspominał pozytywnie. Nie wrócę teraz do przeszłości, aby wszystkie NASZE miłe chwile zapisać i kiedyś mu je przekazać w postaci tego bloga. Nie wrócę teraz do jego pierwszych kroków, pierwszego ząbka, pierwszego słowa, każdego uśmiechu, płaczu itd. Ale zaczęłam teraz i zapisze tutaj wiele wspaniałych momentów, może nawet i te smutne także, a kiedyś tu wrócimy już w trójkę: nasz panicz, mój nieślubny i ja...a kto wie kto jeszcze....










piątek, 22 sierpnia 2014

Przegląd tygodnia

Krótki przegląd pracowitego tygodnia. 
Tak więc we wtorek po powrocie z pracy czekało na mnie 10 kg zielonych ogóreczków :-) zakasałam rękawy i tak oto powstały korniszonki i kiszone, które zimową porą uwielbiamy (oprócz naszego panicza, ale on do warzyw ma awersje :-( ). 
Tak z rozpędu posiekałam jeszcze koperek, zerwałam lubczyk i miętę z mojego mini przydomowego ogródka wszystko wylądowało w pojemniczkach a następnie w zamrażarce! Zimową porą poczujemy choć odrobinę letniego powiewu... Trochę mięty zasuszyłam, jest doskonała do zaparzenia w przypadku kłopotów żołądkowych. Tę mrożoną dodaje zimą do wody z cytryną, albo stosuje jako ozdobę do deserów. Środa zaowocowała pyszną obiadokolacją :) wykorzystałam to, co aktualnie znajdowało się w lodówce i wyszło całkiem smacznie. A gotowanie dla moich chłopców to czysta przyjemność. Bycie panią domu dla nich jest urocze...




No dobra wystarczy, może dodam jeszcze, że w pracy nadrobiłam wszelkie zaległości!!!(fanfary) i lubię ten stan :-) kiedy czuję się spełniona i potrzebna. 
Przede mną jeszcze zaprawianie papryczki. Troszkę się spóźniłam z dżemami z wiśni ( a są cudowne!!!) i pewnie w tym roku obejdziemy się smakiem :-(

A Wy robicie jakieś przetwory na zimę? czy w czasach kiedy półki uginają się od towaru ma to jeszcze sens?

Pozdrawiam A.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Postanowienie

Otóż postanowienie dotyczy naszego skromnego rodzinnego budżetu. Temat pieniędzy i oszczędności to temat nie mający końca. Co miesiąc zastanawiam się gdzie podziewają się te nasze bądź co bądź ciężko zarobione pieniążki.
Na blogu, który czytam w ostatnim czasie, i który zachwyca mnie codziennie bardziej - http://www.kantorekkatjuszki.pl/ - właścicielka zainspirowała mnie do stworzenia zeszytu wydatków. Przedstawiłam plan mojemu nieślubnemu, a on o dziwo przyjął pomysł z zadowoleniem! Tak więc ruszamy od 1 września.
Cel: zbieranie wszystkich paragonów, nawet tych najmniejszych i wpisywanie ich wartości do zeszytu wydatków. Może to pomoże nam określić na co wydajemy najwięcej, z czego warto zrezygnować, na co wydajemy zdecydowanie za dużo, bez czego bez problemu udało by się przeżyć.
Czy się uda? zobaczymy. Warto spróbować.
A na kantorek Katjuszki serdecznie Was zapraszam, to naprawdę wyjątkowe miejsce.

Po biwakowe wspomnienia ;-)


NIEDZICA


I tak Nasz wyjazd pod namiot okazał się strzałem w dziesiątkę!!!
Fantastyczny wypoczynek, zupełnie bez stresu, bez pośpiechu, bez jakichkolwiek zmartwień. Tylko My, namiot i przyroda... Nikt i nic nas nie obchodziło, byliśmy wolni i szczęśliwi :-) Nasz kochany panicz również załapał bakcyla, więc tym bardziej czuję się szczęśliwa :-) W planach kolejny wyjazd...
Niedzica jak również Czorsztyn to bardzo urokliwe okolice. Uwielbiamy zamki, więc i te, które się tam znajdują przypadły nam do gustu.
Z ruin zamku w Czorsztynie roztacza się piękna panorama na Zbiornik Czorsztyński, Pieniny i Tatry. Cieszy mnie możliwość zwiedzania ruin i wyobrażania sobie tego, co było tutaj w dawnych czasach. Ileż te zniszczone mury mogłyby nam opowiedzieć ciekawych spraw z przeszłości...
Po przeciwległej stronie nad skarpą jeziora wznosi się średniowieczny zamek w Niedzicy. Zapewne pamiętacie kultowy serial lat siedemdziesiątych pt. " Wakacje z duchami", to właśnie w zamku w Niedzicy rozgrywała się większość scen. Nasz podziw przykuła niewątpliwie 40 metrowa studnia na małym dziedzińcu. Ciężko sobie wyobrazić w jaki sposób w tamtych czasach została wydrążona. A i krążące o niej historie są całkiem ciekawe.
Polecam oba zamki, są niewątpliwą atrakcją zarówno dla dzieci jak i dorosłych.

NASZE POLE NAMIOTOWE :-)
Okazuje się, że nawet wśród głazów można odnaleźć serce...
Ale tak właśnie jest, kiedy otaczają nas ludzie, których kochamy nad wszystko!, bez których codzienność nie byłaby tak wyjątkowa!, bez których nie wstawałoby codziennie słońce!!! Kocham! Kocham mojego panicza i nieślubnego NAD ŻYCIE!






piątek, 1 sierpnia 2014

Wybieramy się na biwak!

Żeby zapewnić wakacyjne atrakcje naszemu kochanemu paniczowi postanowiliśmy wybrać się na biwak! To nie tylko Jego pierwszy biwak w życiu, ale szczerze mówiąc nasz również.

Jak się do tego przygotować?

Co zabrać?

Jest niewielki namiot, taki 3 - osobowy, mam nadzieje, że wystarczy.

Jest mała butla gazowa, więc gorąca kawka i herbatka będzie :-) 
Śpiwory, karimaty, poduszeczki - obecne! Według mnie konieczne będą jeszcze kocyki, więc i te zabierzemy.
Rozkładane krzesełka są, stolik rozkładany pożyczymy od przyszłej teściowej. Plastikowe naczynia - kubeczki, talerzyki, sztućce, miseczki są - i te sprawiają mi najwięcej radości mają takie żywe i piękne kolory!!! mogłabym je kupować bez końca! hmm cudo...





Przydałby się grill turystyczny, ale z drugiej strony usmażona nad ogniskiem na patyczku kiełbaska smakuje o niebo lepiej niż ta z grilla, więc zabierzemy nasze szpikulce do pieczenia kiełbasek właśnie na ognisku.


Dodatkowo zabierzemy:

  • przybory toaletowe (szczoteczka, pasta do zębów, mydło, papier toaletowy, mokre chusteczki, chusteczki higieniczne  itp.)
  • niezbędnik, czyli : scyzoryk, otwieracz, igła z nitką itp.
  • długopis oraz mój zapiśnik, a nóż konieczne będzie zanotowanie ważnej sprawy ;)
  • książki, przydadzą się w chwili relaksu przy porannej kawce
  • zapałki
  • latarka
  • zapas wody - weźmiemy kilka litrowych wód niegazowanych
  • apteczka (plastry, woda utleniona, rękawiczki lateksowe, gazy i kompresy jałowe)
  • preparat na komary obowiązkowo!
  • fenistil na ewentualne ukąszenia
  • tabletki przeciwbólowe, syropek na gorączkę, na biegunkę.
  • worki na śmieci
  • nożyczki
  • deseczka do krojenia, nóż
  • węgiel / brykiet, rozpałka do grilla
  • folia aluminiowa, papierowe ręczniki
  • plastikowe woreczki lub pojemniki do przechowywania żywności
  • przydział jedzenia - to hasło bardzo mi się podoba :) takie biwakowe, harcerskie!
a co do jedzenia?
  • kawa, herbata
  • cukier, sól
  • pieczywo
  • "zapuszkowane" jedzenie, paszteciki, konserwy mięsne itp. :)
  • pieprz, przyprawy
  • ketchup, musztarda lub inne sosy
  • owoce, warzywa
  • coś do picia oprócz wody
  • ciasteczka najlepiej kruche
  • krążki ryżowe na chwile słabości
  • ciasto drożdżowe, które osobiście upiekę!!! jest tak idealne, że mogę zgrzeszyć nie jeden raz mając go pod ręką ;-)


Czy to już wszystko? hmm...chyba tak.
Mam nadzieje, że biwakowa przygoda przypadnie nam do gustu i wrócimy z wyjazdu szczęśliwi, napełnieni pozytywną energią, przesiąknięci pięknem natury...i gotowi tę przygodę powtórzyć!



"Kto chce naprawdę odnaleźć samego siebie,
musi nauczyć się obcowania z przyrodą,
bo oczarowanie jej pięknem wprowadza bezpośrednio w ciszę kontemplacji"...
Jan Paweł II