Moja lista blogów

poniedziałek, 29 września 2014

7 tydzień

Nasze dzieciątko ma 7 tygodni!!!
Zaczyna przypominać już troszkę ludzką istotę :-) Nadal ma ogonek, który jest przedłużeniem kości ogonowej, ale z biegiem czasu będzie on zanikał. Widoczne są już naczynia krwionośne naszego dzidziusia. Powoli zaczyna formować się jego twarzyczka :-) Po obu stronach głowy pojawiły się ciemne plamki, z których wykształcą się piękne oczka. Są też dwie dziurki, zaczątki noska. U dzidziusia pojawiła się trzustka oraz wyrostek robaczkowy. Rozwijają się półkule mózgowe. Zaczyna rosnąć pierwotna część rdzenia kręgowego - cewa nerwowa. Serce dzidziusia bije z szybkością 140-160 uderzeń na minutę!
Niesamowicie piękne uczucie wiedzieć, że ono jest we mnie, że rośnie, rozwija się. Mamy przeogromne szczęście mogąc tego doświadczyć.
A nas ogarnęło planowanie. Jak poinformujemy rodziny i naszego panicza. Co jeszcze musimy zrobić, wyremontować, kupić. Myślę, że to takie typowe rozterki dla wszystkich przyszłych rodziców. Póki co temat omijam w pracy...na to jeszcze gotowa nie jestem. Potrzebuję więcej siły i odwagi.
Jutro pierwsza wizyta u lekarza, już nie mogę się doczekać!

piątek, 26 września 2014

Objawy

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że jestem w 6 tygodniu ciąży! :-)
Czuję się naprawdę wspaniale, póki co uciążliwe objawy ciąży mnie omijają. Mdłości ( odpukać ) nie mam, samopoczucie całkiem dobre, energia też w miarę ok. O 5 rano wstaje mi się całkiem fajnie, tylko wieczorem szybciej czuję się zmęczona. Przed wczoraj zaczęły bolec mnie dziąsła :-( okazało się, że to powszechna ciążowa dolegliwość, o czym przyznam się szczerze nie miałam pojęcia. Moje obrzęknięte, zaczerwienione i bolące dziąsła krwawią podczas szczotkowania. Fachowo nazywa się to zapaleniem dziąseł. Ten stan zapalny spowodowany jest wyższym poziomem progesteronu, który sprawia, że dziąsła są bardziej podatne na działanie bakterii, a także zwiększonym przepływem krwi do jamy ustnej. Co robić ? póki co dbam niezwykle dokładnie o higienę jamy ustnej. We wtorek wizyta u pani doktor, więc zapytam co jeszcze może pomóc  moim dziąsłom, a nie zaszkodzić dzidziusiowi.

A może ktoś z Was ma jakieś dobre rady?

Pozdrawiam A.

wtorek, 23 września 2014

Najpiękniejszy z dni...

20 wrzesień 2014 r. - sobota godzina 8 z minutami...
I już nigdy nic nie będzie takie samo...
Od tego momentu zmienia się całe NASZE życie...
I kocham to, i płacze ze szczęścia!!!

poniedziałek, 8 września 2014

Z cyklu kulinarna sobota.

Wolna sobota więc mogę się spełniać jako przykładna żona i matka :) W naszym menu dzisiaj gołąbki! Śmiało mogę powiedzieć, że gołąbki w moim wykonaniu to u nas rzadkość. Jakoś na co dzień nie bardzo mam czas i ochotę na przyrządzanie takich właśnie dań. 
Przepis oczywiście od mojej mamy :-) napiszę go poniżej chociaż ja, dzisiaj troszeczkę go zmodyfikowałam.

GOŁĄBKI 

Potrzebujemy: główkę kapusty, mięsko ( najlepiej łopatka oraz świeży boczek ), ryż - 3 torebki, jajko.

W główce kapusty wykrawamy głąb, całą wkładamy do garnka z wodą. Wodę doprawiamy vegetą i gotujemy. Po około 10 - 15 minutach sprawdzamy, czy liście swobodnie odchodzą już od kapusty. Wyciągamy je do ostudzenia.
Mięsko kroimy w kostkę, doprawiamy solą, pieprzem, podsmażamy z cebulką, a po ostygnięciu mielimy. Do zmielonego mięska dodajemy ugotowany ryż, jajko i doprawiamy do smaku. 
Gotowy farsz nakładamy na liście kapusty, które następnie zawijamy. Tak przygotowane gołąbki ciasno układamy w zwykłym garnku bądź w garnku na parę. Jeżeli dusimy gołąbki w zwykłym garnku ja zawsze na dno daję głęboki talerz odwrócony dnem do góry, dolewam wody doprawionej vegetą, a na górę układam ciasno gołąbki. 
No i w zasadzie gotowe :)

Moja dzisiejsza modyfikacja polegała na tym ,że w lodówce miałam tylko gotowe zmielone mięsko, więc właśnie takiego użyłam do moich gołąbków :)
Całość polałam oczywiście sosikiem pomidorowym.
Pyszne były :-)

Smacznego A.


środa, 3 września 2014

Czas do szkoły!

No i troszkę się wydarzyło w czasie, kiedy mnie tutaj nie było. 
Znowu powróciły dość poważne rozmowy o mojej ciąży. Mój kochany nieślubny powiedział, że on jest gotowy, ostateczna decyzja należy do mnie. To ja muszę określić, czy to jest ten czas.....i chodzi oczywiście o moją pracę. I jest tak, że w jeden dzień jestem zdecydowana tak na 1000 %, a już w następny troszkę się waham...jak będzie ostatecznie czas pokaże.
A że uzależniona jestem od czytania wszelkich informacji dotyczących ciąży i narodzin postanowiłam spisywać te wszystkie ważne informacje i porady, które mogą mi z czasem ulecieć z głowy, a bardzo bym tego nie chciała. Pewnie będę je tutaj przenosić, a nóż przydadzą się nie tylko mi...:-)

A tak z codzienności to szczęśliwa jestem niezmiernie, że udało nam się być na Męskim Graniu ! Cóż za wspaniała inicjatywa!!! cudowna impreza!!! tym bardziej czułam się tam wyjątkowo, że to pierwsze MG razem z moim kochanym nieślubnym. I było wyjątkowo! oprócz panującej atmosfery, muzyki, wykonawców wspaniała była dla mnie Jego obecność. Czy macie tak, że czujecie się dumni, że jest obok Wasz facet? ja tak własnie mam! czuję się wyjątkową szczęściarą!!! i kocham szaleńczo!!!
"Elektryczny" - wyk. Podsiadło i Brodka.

https://www.youtube.com/watch?v=mQs9TScZulk

Fajnie się słucha prawda???


No a moje szczęście, kochany panicz rozpoczął rok szkolny. Ach jaki był szczęśliwy i zadowolony! co dziwne nie mógł się doczekać pójścia do szkoły ;-) Wczoraj pierwsze zadanie odrobione z kochanym nieślubnym. Temu zawsze towarzyszy ciekawa, a zarazem nerwowa dyskusja obu moich Panów ;-) ale docierają się i w tym temacie.

Dopadł mnie wczoraj tak zwany przeze mnie "dzień beznadziejności".
Łzy się same lały z oczu nie wiedzieć dlaczego. Ogarnia mnie czasem takie poczucie całkowitej bezradności! Macie też tak?
Staram się być dobrą matką, prawie żoną, gospodynią domową, pracownicą, kobietą a nawet powiem więcej staram się być dobrym człowiekiem, a to życie wciąż i wciąż daje mi w kość ! Mój kochany nieślubny powtarza wtedy, że wszystko jest nieważne. Nieważne są pieniądze, nowy samochód, wczasy, rzeczy przyziemne itd. WAŻNE jest to, że mamy siebie...
I wiem, że ma całkowitą rację!!! ale w te "dni beznadziejności" nie dociera to do mnie zupełnie. Jestem ogromną szczęściarą mając przy sobie dwóch wspaniałych mężczyzn! mam kochających rodziców, którzy nie raz, nie dwa ratowali mnie z opresji, rodzeństwo, na które zawsze i wszędzie mogę liczyć, prawie teściów, którzy zaakceptowali mnie i mojego panicza i przyjęli nas do swojej rodziny, przyjaciół, którzy zawsze potrafią wywołać uśmiech na twarzy :-) No i muszę tu wymienić Daniela, który jest przyjacielem od 30 lat!!! Dziękuję :-) nie ma piękniejszej przyjaźni, niż ta nasza właśnie. Zawsze szczera, zawsze oddana, zawsze piękna...
Jest też Asia, przyjaciółka od liceum. i tak już ponad 10 lat jesteśmy razem w naszych smutkach i radościach.

Można chcieć czegoś więcej? zdecydowanie nie!!! Więc mówię precz!!! dniom beznadziejności.

Pozdrawiam A.