Moja lista blogów

piątek, 1 maja 2015

Co u nas?

9 miesięcy minęło nam bardzo szybko, wręcz błyskawicznie. Nie mogę narzekać na ten stan, bo ominęły mnie wszelakie uciążliwe dolegliwości spotykane w ciąży ( wykluczając zgagę ). Zaskoczył nas troszkę 29 tydzień, kiedy ze względu na moje przeziębienie ( o którym zresztą pisałam ) bardzo źle się poczułam i dostałam okropnych bóli w plecach. Nie zastanawiałam się długo tylko pojechałam do szpitala, moja intuicja podpowiadała, że coś jest nie tak. Okazało się, że oprócz kolki nerkowej, która powodowała ból pleców, zaczyna się robić rozwarcie. Naszej panience spieszyło się na świat. Spanikowałam, położyłam się na łóżku szpitalnym i błagałam panienkę, żeby jeszcze poczekała, że to jeszcze nie ten czas. Posłuchała :-) kochana dziewczynka. Poleżałyśmy sobie w szpitalu tydzień czasu, nie powiem łatwo nie było, bo ja i leżenie 24 godziny na dobę to raczej dwie sprzeczne sprawy. Przyznać jednak muszę, że pierwszy raz, od nie pamiętam kiedy, odpoczęłam. Kiedy opadły emocje i stres, a z naszą panienką było wszystko w porządku oddałam się relaksowi, wiedziałam ,że teraz to jedyna rzecz, jaką mogę zrobić dla naszej córeczki. Po wyjściu ze szpitala moja pani dr założyła mi pessar - gumowy krążek na szyjkę macicy i zaleciła spokojny tryb życia. Pessar zakładany jest na szyjkę macicy, co ma zahamować jej skracanie się i zapobiec przedwczesnemu porodowi. Nam pomógł, w najbliższą środę zostanie usunięty i niech się dzieje co chce!!!
A że zalecano mi relaks i odpoczynek nadrobiłam troszkę zaległości książkowych, ale o tym już następnym razem.

Pozdrawiam A.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz