Moja lista blogów

środa, 6 stycznia 2016

Spóźnione podsumowanie tego, co już za nami

Z pewnością rok 2015 mogę zaliczyć do udanych, nawet bardzo udanych! 
Początkowe miesiące to oczekiwanie. Radość z powiększającego się brzuszka, pierwsze ruchy, zmierzenie się z faktem, że to siostrzyczka, a nie wyczekiwany braciszek. Niebywała dbałość o nas - dziewczyny przez obu naszych mężczyzn. Długie rozmowy o tym, jak to będzie kiedy nasza panienka pojawi się na świecie. Wspólne słuchanie kołysanek i ta radość, że pod sercem rośnie nasze dzieciątko, nasza miłość. 
Maj - piękny, wiosenny przyniósł nam to nasze małe wielkie szczęście i dalsze miesiące upływały na uczeniu się siebie nawzajem. Duma mnie rozpiera kiedy widzę jak wielką miłością darzy siostrzyczkę nasz panicz. Serce rośnie! 
Wrzesień i rozpoczęcie roku szkolnego. Panicz rozpoczął czwartą klasę. Niełatwą, z wieloma nowymi obowiązkami. Dajemy rade, wytrwale przyswajamy materiał i półrocze w szkole wyjdzie całkiem przyzwoicie. Kocham go, mimo wielu sprzeciwów, zszarganych nerwów, różnicy zdań i jego ulubionego słowa NIE! 
Październik, listopad i piękna jesień! Aż chce się żyć! Okazuje się, że mój urlop macierzyński jednak się nie kończy, duże zaskoczenie, ale gdzieś w środku radość, że nie muszę rozstawać się z maleństwem. A maleństwo rośnie, rozdaje uśmiechy na prawo i lewo, przemieszcza się po całym domu posuwistymi ruchami,jest taka zabawna przy tym. Do diety wprowadzamy co rusz nowe produkty, a ja zachwycam się jak ona pięknie wszystko zjada. Mamy też dwa bialutkie ząbki, ależ uroczo z nimi wygląda! 
W grudniu żyjemy już świętami. Mamy kalendarz adwentowy i zadania, które przybliżają nas do tego najpiękniejszego dnia. Nasz panicz opuszcza nas na dwa dni i wyjeżdża do Warszawy - wielkomiastowy chłopak ;-) Pieczemy pierniki, ozdabiamy dom świątecznymi gadżetami, myślimy o prezentach, słuchamy kolęd. Jednak o naszych świętach w kolejnym poście nie mogę podarować sobie nie opisania  tegorocznego Bożego Narodzenia. 

A co jeszcze ? Dla mnie niezwykle istotna zmiana w życiu. Uwolniłam się od toksycznych ludzi, od fałszywych przyjaciół. Już nie muszę niczego udawać i zgadzać się, że czarne jest białe a białe czarne. Nie muszę! i jest mi z tym tak nieziemsko dobrze! Walczę z fałszywością, która mnie otacza, uciekam od niej i robię wszystko aby nie dać się w nią wplątać. Dziś wiem, że nie potrzebuję tych wszystkich niby przyjaciół rozdających nieszczere uśmiechy, mających nieszczere intencje. 
Dziś wiem co w moim życiu ma największą wartość. Tej wartości już z rąk nie wypuszczę...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz